Otwarta Poetycka Alternatywa Literacka w Szczecinku
 
  Strona startowa
  Nasze książki
  Obchody X-lecia Klubu "OPAL"
  Działo się...
  Festiwal Poezji w Piszu - 2012 - 2013r.fotorelacja
  Nasze warsztaty
  Krystyna Mazur
  Barbara Filipowska
  Liliana Prokopiak
  => Wiersze Liliany
  => Archiwum Liliany
  Krystyna Krzyżanowska
  Leonard Jaworski
  Jadwiga Siemionko
  Małgorzata Góralska
  Krystyna Kopkiewicz
  Filomena Bykowska
  Andrzej Sochaj
  Jadwiga Żonko
  Michał Filipowski
  Tatiana Rogowska
  Teresa Powęzka
  Jakub Szwed
  Grażyna Fotek
  Piotr Prokopiak
  Janusz Kowalkowski
  Martyna Urbanowicz
  Bartosz Kostrzewa
  Paweł Żerański
  Odeszli
  "MALOWANIE SŁOWEM "
  Kontakt
Strona istnieje od 3.08.2010r. Autor: placek
Liliana Prokopiak
 
             Liliana Prokopiak


Wiersze publikowała w Brulionie Literackim „Ślad”, Kwartalniku Artystyczno-Naukowym „ZNAJ” oraz w licznych almanachach poetyckich Stowarzyszenia Kołobrzeskich Poetów czy Szczecineckiego Klubu Poetyckiego „OPAL”, którego członkiem jest od ośmiu lat. To dwukrotna laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Malowanie Słowem”. Jeden z wierszy poetki został ogłoszony „Wierszem Miesiąca” na portalu Związku Literatów Polskich. Od 2011r.  Jest członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich i mamą 2 wspaniałych chłopców.

Tomiki Autorskie Liliany:

I tomik wyd. w 2009 r. Szczecinek
 
II tomik - Szczecinek 2012 r.

Zdjęcie: Drugie z dwóch nieślubnych kids...rodzone w bólach od sierpnia.  Fizyczne narodziny 05.XII.12

29 stycznia 2010 w Bibliotece Miejskiej im. B. Horodyńskiego odbyło się spotkanie z autorką debiutanckiego tomiku poetyckiego pt. „Wczoraj umarła ostatnia topola”, Lilianą Prokopiak.
Podczas spotkania sala biblioteki wypełniła się po brzegi. Nie zabrakło zarówno najbliższych autorki, jak i miłośników słowa poetyckiego, którzy spontanicznie, aczkolwiek pozytywnie odbierali czytane przez członków klubu poetyckiego OPAL wiersze. W przerwach muzyka kwintetu smyczkowego ze szczecineckiej szkoły muzycznej pozwalała na chwilę refleksji. Po zakończeniu wieczorku, tradycyjnie już, można było zdobyć pamiątkowy wpis poetki w nowo wydanym tomiku. Nam udało się namówić autorkę na krótką rozmowę.

Co czuje autor tomiku, który po raz pierwszy publicznie zaprezentował swoje wiersze?
- Dla mnie to było ogromne przeżycie. Bałam się, chyba jak każdy, kto wcześniej znalazł się w takiej sytuacji. To okrutne obnażenie. Tym bardziej, że w wielu utworach poruszam kwestie bardzo osobiste. Miałam wrażenie, że jakoś lepiej to przeżyję, a tu momentami, gdy słyszałam swoje wiersze, ze wzruszenia drgała mi warga. Myślałam, że nie uda mi się powstrzymać łez.

Jak myślisz, prezentacja kolejnego tomiku, nad którym już pracujesz, też będzie się wiązała z równie silnymi emocjami?
- Myślę, że nie. Nie będzie to już dla mnie aż tak wielkie przeżycie. Dziś najważniejsze nie było to, że moje wiersze zostały przeczytane publicznie, ale że poprzez poezję odsłoniłam coś, co może nie do końca chciałam pokazać. Wiem, że ci, którzy słuchali dzisiaj tych wierszy, na pewno zauważyli, jak opowiadam w nich o przeszłości, o dzieciństwie… Kolejny tomik, który niedługo powstanie, nie będzie dotyczył tego czasu. Dla mnie to już jest skończony temat. On już został rozliczony. Teraz powstają inne utwory, może bardziej pozytywne.

Poezja jest dla ciebie sposobem na rozliczenie przeszłości, tego, co przeżywasz?
- Tak. Zaczęłam pisać pod namową pewnej osoby, dlatego że nie potrafiłam poradzić sobie z niektórymi emocjami. To miała być bardzo krótka terapia. A ciągnie się już jedenaście lat. Okazała się długotrwała, ale skuteczna.

Jesteś mamą, żoną, zapracowaną kobietą. W jaki sposób znajdujesz jeszcze czas na poezję?

 - O piątej rano. Naprawdę, wstaję o świcie i wtedy mam godzinę lub dwie dla siebie. Około siódmej budzą się dwie małe istoty i wtedy zaczyna się proza życia. Jest mamo!, praca, mąż, z którym trzeba pewne sprawy obgadać, jest codzienność. Dlatego piszę rano.

Twój mąż, Piotr także jest poetą. Rozmawiacie o poezji?
- Bardzo często. O poezji, literaturze, o prozie chyba częściej. Mamy różne zamiłowania, jeśli chodzi o poezję. Czytam zupełnie inne książki niż mój mąż, dlatego często mamy odmienne zdania na temat tego, co nam się podoba.

Bywa, że czasem porównujecie swoją twórczość, inspirujecie się wzajemnie?

- Nie. Nie porównujemy, ponieważ nasze wiersze są różne, mają bardzo odmienną poetykę. Moja jest na pewno delikatniejsza, bardziej kobieca. Niemniej jednak, czasem zazdroszczę mężowi poetyzowania i tego, jak umiejętnie dobiera metafory. Ale nie ma co porównywać i oceniać. Wiersz zawsze jest emocją. Jeśli prawdziwą - to musi być dobry.

-To prawda, emocje autora zawsze w jakiś sposób oddziałują na odbiorcę.
- Nie ma takich wierszy, które są nam obojętne. Każdy zawsze wywołuje jakieś przeżycia, które gdzieś w nas tkwią.

Jednak same emocje często nie wystarczają do zrozumienia poezji.
- Tu chciałabym wspomnieć o czymś, co już dawno chciałam powiedzieć. Często w szkołach popełnia się błąd, kiedy nauczyciel zawsze pyta uczniów, w jaki sposób rozumieją dany wiersz. Ja uważam, że nie można poznać utworu poetyckiego, jeśli nie pozna się życia poety i czasu, w którym wiersz powstawał.

- Jest to jedna możliwych metod interpretacji…
- Tak, oczywiście. Na pewno mojej poezji nikt nie zrozumie, jeśli zupełnie oderwie ją od mojego życia. Przynajmniej jeśli chodzi o pierwszy tomik. Nie wiem, jakie będą kolejne, ale w przypadku pierwszego, chyba inaczej się nie da.
                             

Rozmawiała: Magdalena Szkudlarek
           ( Za "Tematem" wyd. internetowe")


RECENZJA

Poetyka Liliany Prokopiak

 

 

Wczoraj umarła ostatnia topola” taki tytuł nosi debiutancki tomik poezji Liliany Prokopiak. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Dlaczego? Otóż, spodziewając się czegoś prozaicznego, ot znowu ktoś wyciął drzewo, wpadłem w sidła zastawione przez autorkę. Wnikliwa obserwacja życia minionego, poczętego, bieżącego i zanikającego, z wykorzystaniem prostych środków stylistycznych, z wiersza na wiersz pobudzała moją wyobraźnię i ciekawość.
 
Książka podzielona na trzy cykle: „Świta”, „Rodzinnie” i  „O niej jeszcze trochę” tworzy skondensowaną kompozycję. Przemijanie to dominujący temat, który krzyżuje się ze wspomnieniami i strachem przed przyszłością. Przykładem może być wiersz ”Schyłek”, gdzie nieobojętna dla autorki jest waląca się chałupa, przewrócony płot, nawet …/ konająca ławeczka /... i zniedołężniała staruszka, krzątająca się w obejściu to codziennie mijany, a zwykle niezauważany obraz.
 
Duży wpływ na poetkę musiała wywrzeć martyrologia narodu żydowskiego, o czym świadczy miniatura „Całopalenie niedokończone”. Wiersz krótki, a jakże wymowny:
 
Całopalenie niedokończone
 
małe policzki nie poczują
 
ciepła matczynej skóry
 
uszy nie usłyszą – kochanie
 
dłonie nie dotkną
 
długich pejsów taty
 
nadpalone ciało
 
ciąży
 
oskarżeniem
 
pokoleń
 
Kolejny wiersz, który zwrócił moją uwagę to „Okulary”. Ten także nawiązuje do dramatu ludzkiego i kojarzy się z polem, po byłym obozie zagłady, o którym czas nie pozwala zapomnieć: …/ ogień wciąż płonie / rozgrzebany popiół duszy / nie pozwala zgasnąć / zostały okulary/.
 
Wiele wierszy poświeconych jest jesieni życia ludzkiego, które broni się próbując zatrzymać uciekający czas, lecz nadaremnie. Pozostają wspomnienia i utarte ścieżki: …/starzy mężczyźni / marzą przemierzając / wydeptaną ścieżkę / z domu do śmietnika / i z powrotem/…  
 
Nie brakuje także tematów społecznie drażliwych, w których pojawia się niedola ludzi bezdomnych: / nigdy nie jaśniejące piwnice / skrywają aromat tysięcznego pokolenia / pleśń i zapach / umierających ziemniaków/ przenika / pozostałość niemytego ciała /…(Zamysł).
 
Wśród poetyckiego arsenału środków wyrazu przenikają się wzajemnie szczególne zjawiska młodości i starości, nocy i dni, świętych i kurtyzan. Odkrywamy nową, acz nie obcą nam codzienność życia: urok lasów i pól, miejskich chodników, przydrożnych latarń, kościołów, domów, piwnic, burdeli i  dźwięków dobiegających zza cienkich ścian. 
 
Poetka, matka dwóch synów, w swojej twórczości nie zapomina o rodzinie swojej i tej z sąsiedztwa. Potrafi wczuć się w rolę wiernej, dbającej o dom i… zdradzanej żony. Piękny wiersz zatytułowany „Kochanie” jest tego dowodem: …/ przeliczam kolejne ziarna / w kaszce czy prawidłowo wcisnęłam / w butelkę kalorii spodnie prasują się /… Dalej, wyczuwając podświadomie zdradę prosi partnera: …/ powiedz jej że nie powinna / ciskać piorunów w moją głowę / bez niej wiem że moja wartość / teraz to moje dzieci ale jak /… Niewierny mąż stara się załagodzić nieznośną sytuację, obsypuje kobietę prezentami jednak ona pozostawia Bogu ocenę grzesznego postępku: …/ studzisz mój zapał przecież Bóg wszystko widzi /.  
 
Strofy kolejnych utworów uzmysławiają, że to my jesteśmy podmiotem lirycznym i to nasze życie. Myśli kołują jak karuzela objazdowego lunaparku. Odżywają na nowo wspomnienia o dziadkach, rodzicach, teściach i jak w filmie przesuwają się przed naszymi oczami piękne kadry domu rodzinnego.  
 
Z zainteresowaniem przeczytałem wiersze „My-śl I” i „My-śl II”, gdzie pierwsza sylaba tytułu wyraźnie sugeruje o kogo chodzi. Spodziewając się, że po obróceniu kartki trafię na „trójkę”, pojawił się ponownie wiersz „My-śl II” (nie wiem czy to zamysł poetki, czy gapiostwo redaktora, gdyż w spisie widnieje „My-śl III”). W tym przypadku powtórzony wiersz odebrałem jakby przypieczętowanie i podkreślenie ważności poruszanego tematu …/ podszewkę ducha przy braku słowa – tato / odnaleźć ciężko ślad matki /. Mimo, że strofy kryją swego rodzaju skargę to czuje się ogrom miłości do rodziców. 
 
Ostatni cykl „O niej jeszcze trochę” to swego rodzaju refleksje nad upływającym czasem. Respekt przed jesienią życia, a jednocześnie ciekawość tajemniczej przyszłości. Całość oscyluje wokół macierzyństwa, gdzie liryczna bohaterka raz jest dzieciątkiem w bucikach, raz dojrzałą kobietą, a czasem staruszką.: / jedną nogą utknęłam w młodości / małe buciki wołają zza pieca // czas upływa cieniem duszy / najlepsza ta chwila kiedy słyszę / słowa mama /. (wiersz bez tytułu).
 
Poetyka Liliany ciągle odkrywa przed nami nowe tajemnicze doznania, które pozostawiają rysę na rozkwitających kobiecych duszach, które dojrzewają wraz z upływem czasu. Przyszłość to zagadka i budzące się wątpliwości, a przeszłość to życiowe doświadczenie.
 
Liliana Prokopiak starała się unikać pisania wprost o śmierci, jednak nie do końca to jej się udaje: …/ o śmierci nie piszę / moja natura nie pozwala jednak / zachwycać się Fijołkami / dla mnie nie ma żółci / jest szarość / bliżej mi do Sylwii Plath /...(wiersz bez tytułu)
 
Także wiersz „Jeszcze raz”, z którego zapożyczono tytuł książki, tchnie śmiercią: …/ słyszę szum / konających za oknem // wczoraj umarła kolejna topola /… 
 
Książka „Wczoraj umarła kolejna topola” to zbiór wspaniałej, sprawnie napisanej poezji i jak zauważa redaktor książki i autor posłowia Wiesław Stanisław Ciesielski: … Tomik porusza najważniejsze ludzkie dylematy, bliski jest Sylwii Plath, lecz również poezji Anny Achmatowej…
 
Doświadczenie i bogata wyobraźnia twórcza Liliany Prokopiak pozwala czytelnikowi obcować z wartościową liryką refleksyjno-poznawczą, do przeczytania której gorąco zachęcam.
 
 
 
Jerzy Granowski
 
______________________________________________
 
„Wczoraj umarła kolejna topola” – Liliana Prokopiak
 
Wydawca: SAPiK Szczecinek 2009
 
Redaktor: Wiesław Stanisław Ciesielski
 
Okładka miękka, stron 74
 
Ilustracje: reprodukcje obrazów Tadeusza Drozdowskiego
 
ISBN 978-83-61291-07-7
 

Szczecinecki kairos...  
   
Reklama  
   
HISTORIA  
  Klub powstał w 2001 roku z inicjatywy Krystyny Mazur, znanej w Szczecinku animatorki życia kulturalnego. W owym czasie spotkania odbywały się w Sali Kominkowej Szczecineckiego Ośrodka Kultury, mieszczącego się przy ul 9 Maja 12. Spotkanie założycielskie odbyło się 12 października 2001r. Na początku działalność Klubu ograniczała się do warsztatów prowadzonych we własnym gronie i prezentacji utworów podczas cyklicznych spotkań autorskich. Z czasem nawiązano współpracę z innymi ośrodkami kultury m. in. ze słupskimi literatami. Po kilku latach działalności Klub może się poszczycić kilkoma laureatami Ogólnopolskich Konkursów Poetyckich, jak również książkami autorskimi i almanachami, będącymi efektem zbiorowej pracy całego Klubu. Kilku członków na stałe zagościło na łamach ogólnopolskich pism literackich, a nazwa "Opal" stała się swoistym znakiem firmowym dla mieszkańców Szczecinka i nie tylko. W 2011 roku "OPAL" będzie obchodził X rocznicę swojego powstania. Przez te wszystkie lata, na "Opalowe" spotkania uczęszczało wiele osób. Niektórzy "zagościli" na dłużej, inni z różnych przyczyn rezygnowali z trudnej sztuki "rzeźby w słowie". Jednak ci podchodzący poważnie do swojego pisania, nie traktując go jak zabawę, ale jako integralną część swojego życia, osiągnęli naprawdę wiele. Przekonali się jak wiele twórczego wysiłku należy włożyć, aby zasilić szeregi tzw. "inteligencji twórczej". To tu musieliśmy się uczyć, czym jest pokora, szacunek dla czyjejś pracy i osiągnięć, ale również poczuć na sobie piętno zawiści ludzi "małych", nie potrafiących się odnaleźć w zwykłym obcowaniu z bliźnimi, nie mogących w sposób życzliwy odnieść się do sukcesu "kogoś z nas".
Warta odnotowania jest lista osób, które biorą czynny udział w pracach Klubu od samego początku. Są to: Krystyna Mazur, Krystyna Krzyżanowska, Leonard Jaworski, Jadwiga Siemionko i Piotr Prokopiak.
Dziś Klub działa pod egidą Samorządowej Agencji Promocji i Kultury. Zbiera się w każdą środę o godz. 17:00 przy ul. Kilińskiego 1.
 
KSIĘGARNIA  
  W sprawie zakupu almanachów i książek naszych klubowiczów proszę pisać na e-mail: opalszczecinek@gazeta.pl.
Ceny wahają się w granicach 5 - 20 zł.
 
CYTAT TYGODNIA  
  "Poezja zachowuje od zniszczenia tchnienie boskości w człowieku."

Percy Bysshe Shelley
 
OPAL  
  Mineraloid zaliczany do krzemianów. Nazwa pochodzi od sanskryckie upala = drogi kamień, kamień szlachetny; bądź od gr. opallios (łac. opalus) = widzieć zmianę (barwy).  
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=